Tragedia! Kto za nią płaci?



Czy was też to irytuje?


To potrafi być obrzydliwe.


Wyobraźcie sobie sytuację: Przyjeżdżam na spotkanie do budynku biurowego i cóż, normalna sprawa, muszę skorzystać z toalety. Toaleta znajduje się na korytarzu. Otwieram drzwi i ... sam nie wiem co powiedzieć. Boję się, co zastanę dalej. OK! Może ja po prostu zwracam na to uwagę bardziej niż inni, ale czy aby na pewno?





To zmusiło mnie, aby napisać ten tekst i zadać kilka, wydaje mi się zasadnych, pytań.


  • Czemu firmy klienci za takie usługi?

  • Czemu firmy świadczą takie usługi?

  • Po co to robić?

  • Czy nikt tego nie kontroluje?

  • Gdzie leży problem?

  • Może to wina .... użytkowników?


To nie jest nowy bród... To jest nagromadzony, stary bród. Jest pandemia, czas, w którym czystość i higiena zyskała na znaczeniu. Widocznie nie wszędzie i nie dla wszystkich.





Ta sytuacja przypomniała mi inną z przeszłości, bardzo podobną. Zaraz opowiem Ci dlaczego.

Pamiętam, kilka lat temu, wraz z moim aktualnym wspólnikiem, Tomkiem Łuczakiem byliśmy na wizji lokalnej w pewnej firmie. Swoją drogą dużej, notowanej na Warszawskiej giełdzie spółce.

Obiekt zlokalizowany w zabytkowych, można by rzec, budynkach, nie były to jakieś luksusy, tego nie da się ukryć, ale miało to swój klimat. Jednak i w takim miejscu da się przecież trzymać ogólny ład i porządek.

Chodziliśmy tam chyba pół dnia. W końcu przygotowaliśmy i złożyliśmy ofertę. Wiedzieliśmy, że w tej firmie "cena czyni cuda" i że nie da się tam "poszaleć".

Z tego co pamiętam, to nasza oferta obejmowała chyba dwa etaty, może trzy, do tego dobrej jakości sprzęt i środki chemiczne.

Załóżmy, że nasza oferta opiewała na kwotę "X".


Mija tydzień, odbieram telefon: Panie Wojciechu, dziękujemy za przesłanie oferty, faktycznie potraktowaliście nas poważnie... może nawet nazbyt poważnie.

[Myślę sobie: Ok, dobrze się zaczyna].

Głos w słuchawce kontynuuje: Chcielibyśmy podjąć z Wami współpracę, ale jest jeden problem. Mamy ofertę od Waszej konkurencji na kwotę "1/3 X", w której też nam gwarantują wszystko.

Po chwili konsternacji pytam: Ile etatów, ile osób proponuje tamta firma?

Klient: Jeden, ale skoro to też profesjonalna i rozpoznawalna firma to zakładamy, że wiedzą co robią i będzie u nas czysto.

Kurtyna...


Jak możecie się domyśleć, nie doszliśmy do porozumienia. Nie było obszaru do rozmowy. Cena 100%. Kropka.


Finalnie wiem, że była tragedia. Tak jak w tym biurowcu, z którego zdjęcie widzicie w tym tekście. A może i gorzej.


Błąd 1:

Moim zdaniem błąd popełnia firma sprzątająca, która niedoszacowuje (być może celowo) kontraktów, tylko po to, aby je zdobyć. W ten sposób niszczy się rynek i klientów.

Błąd 2:

Klient, który nie kontroluje i nie egzekwuje postanowień Umowy. Dlaczego? No cóż, bo nikt nie zgłasza zastrzeżeń? Bo 2+2=4

Błąd 3 (?):

A może po prostu nie szkoli się personelu? Zatrudnia nowe osoby na nowy obiekt i zostawia je bez przeszkolenia?


Chyba nie znajdziemy jednej odpowiedzi, ale no cóż, tak to właśnie zbyt często wygląda.





Wojtek.


Ostatnie posty

Zobacz wszystkie